Archiwa tagu: rodzina

Idealna rodzina – Ilona Łepkowska

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 05.03.2020

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 26 luty 2020
ISBN: 978-83-287-1336-9
Liczba stron: 384

Ilona Łepkowska znana mi jest, podobnie jak zapewne większości z Was przede wszystkim z filmów i seriali telewizyjnych. Mój ulubiony „Kogel-mogel” z końca lat 80-tych XX wieku, a potem „Galimatias” – czyli kontynuacja losów Kasi i Pawła oraz jedynej w swoim rodzaju rodziny Wolańskich to dla mnie kultowe produkcje, które oglądałam już dziesiątki razy i nigdy nie mam ich dość. Kiedy otrzymałam od wydawnictwa Muza propozycję zrecenzowania najnowszej książki Ilony Łepkowskiej pt. „Idealna rodzina” bardzo się ucieszyłam. Nie miałam dotąd okazji sięgnąć po którąś z wcześniejszych książek autorki, więc tym bardziej byłam ciekawa „Idealnej rodziny”. Jednocześnie w mojej głowie pojawiło się pytanie: czy popularna i lubiana scenarzystka filmowa, matka wielu polskich seriali, może być równie dobrą i wziętą pisarką?… Otóż zdecydowanie tak.

Tytułowa „Idealna rodzina” to serial telewizyjny, tasiemiec, który ściąga przed telewizory miliony Polaków. Jego pomysłodawczynią, scenarzystką i producentką jest Anna Sobańska – kobieta sukcesu, dla której praca jest sensem i motorem życia. Rodzina – mąż Janek oraz dzieci – Kasia i Karol pozostają na marginesie i są tylko dodatkiem do oszałamiającej medialnej kariery żony i matki. Anna jest perfekcjonistką, osobą niezwykle wymagającą, apodyktyczną i nieznoszącą sprzeciwu. To kobieta, którą się podziwia, której się zazdrości, której można się bać, ale której nie sposób polubić. Jej zarozumiały charakter, lekceważenie drugiego człowieka, chamstwo i arogancja sprawiają, że Sobańska nazywana jest przez pracowników pieprzonym Szekspirem. Niestety nikt nie jest niezniszczalny. Skrajne przepracowanie i stres sprawiają, że u bohaterki pojawiają się problemy natury psychologicznej. Anna zaczyna funkcjonować na granicy jawy i snu. Odwiedzają ją serialowi bohaterowie – Bogusia i Kazio Litwiniec, fikcja literacka zaczyna mieszać się z rzeczywistością i od tej pory poukładane życie producentki powoli ale systematycznie zaczyna zamieniać się w zgliszcza…

Dlaczego Annę nawiedzają jej serialowi bohaterowie? Jaki mają wpływ na firmę, pracę i życie osobiste bohaterki? Czy można uratować coś, co wydaje się być pogrzebane na zawsze?
Pytania można mnożyć bez końca, ale odpowiedź na nie wszystkie jest w zasadzie tylko jedna. Jaka?… Przeczytajcie „Idealną rodzinę”, a na pewno odnajdziecie ją w treści.

Historia opowiedziana przez panią Ilonę jest ciekawa i warta uwagi. Przeczytałam ją z prawdziwym zainteresowaniem. Nie znajdziecie tu opisów, nastrojowości, poetyckiego charakteru. Język jest prosty, emocjonalny, opatrzony przeróżnymi wulgaryzmami, których w moim przekonaniu jest zbyt wiele. Przeszkadzały mi one przede wszystkim na początku historii, później chyba się do nich w pewnym stopniu przyzwyczaiłam. Niemniej uważam, że autorka mogłaby ograniczyć ilość inwektyw w dialogach i przemyśleniach.. Złe emocje można przecież wyrażać z klasą, bez rynsztokowego języka. Historia oparta została przede wszystkim na dialogach – bardzo dobrych, inteligentnych rozmowach opatrzonych pewną dozą ironii, cynizmu, groteski i humoru. Sytuacje z życia wzięte są nadzwyczaj realistyczne, a wszystko to, co pozostaje w sferze mistyfikacji ma swoją specjalną wymowę i szczególne znaczenie.

„Idealna rodzina” jest dla czytelnika niczym interesujący film z wartką akcją, ciekawymi bohaterami i życiowymi problemami, którym niełatwo stawić czoła. Dostrzeżenie własnych błędów nie jest prostą sprawą, a próba ich naprawy może okazać się niemożliwa. Zmiana przyzwyczajeń, stylu życia, postępowania często wymaga pomocy kogoś z zewnątrz. Ale jak to zrobić, gdy nie mamy wokół siebie życzliwych osób?…

Autorka stawia w tej opowieści na rodzinę. Ciekawie nakreślona płaszczyzna kontaktów pomiędzy rodzicami i dziećmi daje nam wiele do myślenia. Powielanie określonych wzorców ma ścisły związek z tym, skąd pochodzimy i jakie było nasze dzieciństwo. W takim kontekście wymowa tej historii zyskuje zupełnie nowy wymiar. Książka pobudza naszą wrażliwość i generuje przeróżne emocje, dzięki czemu staje się jeszcze bardziej wyjątkowa.

Podobała mi się postać Anny – wyrazista, konkretna, wymagająca od innych, ale także, a może przede wszystkim od siebie kobieta zyskała moją sympatię. Pomimo trudnego charakteru zdołałam ją polubić, choć jest to zapewne zasługa metamorfozy w jej postępowaniu. Moje serce skradł w całości sześcioletni Karol – uroczy, rozbrajający mały chłopiec, który nie do końca rozumiał dlaczego tata jest dla niego i ojcem, i matką. Niestety Janek Sobański pomimo swojej ogromnej roli wydał mi się postacią bardzo sztuczną i nierealną. Nie byłam w stanie uwierzyć w tak wielką bezinteresowność, oddanie i poświęcenie, choć oczywiście doceniam jego walkę o żonę, rodzinę i interesy. Uważam, że był rewelacyjnym ojcem, ale zbyt idealnym mężem.

I na koniec jeszcze małe spostrzeżenie natury formalnej. Nie zdziwcie się jeśli dostrzeżecie w treści błąd merytoryczny. Ojciec Anny – profesor Sałata na 220 str. jest Kazimierzem, zaś na 254 str. został ochrzczony Tadeuszem. Trochę to niespójne i mylące.

Polecam „Idealną rodzinę” wszystkim fanom seriali pani Łepkowskiej. To nietuzinkowa opowieść, która niczym filmowy scenariusz dostarczy sporo ciekawych wrażeń. Warto poświęcić jej swój czas i uwagę. Książka miała swoją premierę 26 lutego br., a zatem bez trudu znajdziecie ją na półkach księgarń.

Polecam serdecznie lekturę, a sama dziękuję wydawnictwu  za egzemplarz książki.

 

 

 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
 OFLAGOWANI; ŁÓW SŁÓW;
OLIMPIADA CZYTELNICZA;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;

Wzgórze niezapominajek – Anna Bichalska

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 19.02.2020

Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 05 lipiec 2017
ISBN: 978-83-276-3105-3
Liczba stron: 288

Kilkanaście dni temu miała swoją premierę najnowsza powieść Anny Bichalskiej „Dom po drugiej stronie jeziora”. Zaintrygowana tą powieścią postanowiłam sięgnąć najpierw po pierwszą książkę autorki, której akcja rozgrywa się również w Błękitnych Brzegach nieopodal Lipowic na Podlasiu. „Wzgórze niezapominajek” okazało się niezwykle trafnym wyborem i jeszcze bardziej zachęciło mnie do sięgnięcia po ostatnio wydaną nowość.

Autorka opowiada nam wzruszającą historię dwóch dziewczynek – Leny i Julii, które zaprzyjaźniły się w dzieciństwie pomieszkując u swoich babć w Błękitnych Brzegach. Ich domy położone nad malowniczym jeziorem sąsiadują ze sobą, dlatego dziewczynki mogą spędzać razem całe dnie. Ich przyjaźń mimo sześcioletniej różnicy wieku wydaje się być trwała i niezniszczalna. Niestety pewne tragiczne okoliczności sprawiają, że Julia musi niespodziewanie wyjechać aż do dalekiego Wrocławia, a jedenastoletnia Lena z poczuciem żalu i odrzucenia pozostaje na Podlasiu. Teraz, po latach, już jako dorosła kobieta odwiedza swoją babcię Florentynę w Błękitnych Brzegach. Właśnie tutaj, w swoim rodzinnym domu Lena ma nadzieję odnaleźć spokój i równowagę po rozstaniu z Mariuszem. Pogoda ducha, ciepło i spokój babci działają niczym balsam na duszę rozgoryczonej wnuczki. W swoim dziecięcym pokoju Lena odnajduje list od Julii, dzięki któremu zostają uchylone drzwi do przeszłości, która niespodziewanie powraca dopominając się o uwagę.

Czy bohaterka zdecyduje się przekroczyć próg i podążyć ku przeszłości? Czy podejmie grę, którą proponuje jej Julia? Jakie sekrety skrywają Błękitne Brzegi i jej rodzina?

Jeśli podobnie jak ja lubicie odkrywać rodzinne tajemnice, rozwiązywać zagadki i dążyć do najtrudniejszej nawet prawdy to „Wzgórze niezapominajek” będzie bardzo dobrym wyborem. Powieść urzekła mnie swoim niepowtarzalnym klimatem, pewnego rodzaju swojskością, ciepłem i serdecznością. W zachowaniu bohaterek szukałam podobieństw do samej siebie. Obie kobiety ciężko doświadczone, zagubione i rozdarte wewnętrznie wzbudzały moją sympatię i rozbudzały same pozytywne odczucia. Może dzięki temu stały mi się bliskie niczym przyjaciółki. Ich tajemnicza przeszłość, która fragment po fragmencie wyłania się z ciemnych zakamarków i ostatecznie uklada się w nieoczekiwaną i zaskakującą prawdę, przez cały czas ożywiała i podsycała moje zainteresowanie.

Autorka z jednej strony przekazuje nam wydarzenia z przeszłości z punktu widzenia Leny, która rozwiązuje zagadki, odnajduje przedmioty i stara się poskładać to wszystko w spójną i klarowną całość. Z drugiej zaś wprowadza wspomnienia Julii posługując się retrospekcjami. Dzięki tym dwóm płaszczyznom otrzymujemy wiarygodny, dokładny i szczegółowy opis tego wszystkiego, co wydarzyło się przed laty.

Pozostaję pod ogromnym wrażeniem tej powieści. To kolejna historia umiejscowiona na moim przepięknym Podlasiu, od której nie mogłam się oderwać. Tytułowe Wzgórze Niezapominajek wydaje się być niezwykłym i urokliwym miejscem, do którego chętnie bym zawitała. Stare drzewo z wydrążoną dziuplą zapewne miałoby mi wiele do opowiedzenia, a gościnne stare domy nad jeziorem należące do Florentyny, Celiny, Haliny i Matyldy na pewno wciąż skrywają wiele interesujących sekretów.
Już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce trafi kolejna opowieść o Błękitnych Brzegach i domu po drugiej stronie jeziora, gdzie Matylda opowiada swoją własną historię. Obiecuję podzielić się wrażeniami, gdy tylko ją poznam.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
POD HASŁEM; OFLAGOWANI;
OLIMPIADA CZYTELNICZA; ZATYTUŁUJ SIĘ 3;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;

 

Zostały po niej sekrety – Diane Chamberlain

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 03.02.2020

Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Tytuł oryginału: Secrets She Left Behind
Cykl wydawniczy: Przed burzą 2
Seria wydawnicza: Kobiety to czytają!
 Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Data wydania: 5 luty 2019
ISBN: 978-83-8169-019-5
Liczba stron: 584

Już kilka lat minęło odkąd przeczytałam „Prawo matki” Diane Chamberlain. Pamiętam, że historia opowiedziana w tej książce zrobiła na mnie duże wrażenie. Zastanawiałam się wówczas kiedy pojawi się przekład drugiej części losów rodziny Lockwoodów. Trochę to trwało, ale od ubiegłego roku sięgając po książkę „Zostały po niej sekrety” możemy poznać ciąg dalszy tej opowieści.

Przyznaję, że z niecierpliwością i zapałem przystąpiłam do lektury mając na uwadze wydarzenia związane z pożarem kościoła, ratowaniem dzieci z płomieni i ustaleniem, kto ponosi odpowiedzialność za tę tragedię. Byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów, w jaki sposób tamte smutne wydarzenia odbiją się na późniejszym życiu rodziny Lockwood oraz Sary i Keitha Westonów. Nie byłam zaskoczona reakcją niewielkiej społeczności miasteczka Surf City wobec sprawczyni pożaru, ale nie spodziewałam się odnaleźć w treści zapisków z pamiętnika Sary Weston – relacji, która sięga daleko wstecz i z jednej strony przypomina nam wcześniejsze zdarzenia, z drugiej natomiast pozwala poznać wiele rodzinnych sekretów, które nie miałyby szansy ujrzeć światła dziennego. Patchworkowa rodzina Lockwoodów chowa bowiem nie jednego przysłowiowego „trupa w szafie”…

Cieszę się bardzo, że sięgnęłam właśnie po tę opowieść, bo mogłam poznać ją wreszcie do samego końca. Historia podobała mi się, ale niestety nie jestem nią zachwycona i zaryzykuję stwierdzenie, że to chyba najsłabsza powieść autorki, ze wszystkich jedenastu, które dotąd przeczytałam. Zmęczyły mnie trochę dłużyzny, akcja rozwija się bardzo powoli, a przyspiesza dopiero pod koniec całej opowieści. Z drugiej strony doceniam fakt, że pani Chamberlain starała się bardzo szczegółowo i obiektywnie podejść do tematu oddając głos czterem osobom i starając się pokazać różne, bardzo odmienne punkty widzenia. Może właśnie stąd wyniknęło to rozmienianie się na drobne.

Wprowadzenie do opowieści tajemniczej Jen obnażyło łatwowierność i naiwność dziewiętnastoletniej Maggie, która po powrocie do domu rozpaczliwie starała się z kimś zaprzyjaźnić. Jej postawa wydała mi się nieco naciągana patrząc przez pryzmat więziennych doświadczeń. Bardzo mi się podobała natomiast postać Andy’ego – szesnastoletniego chłopca, który urodził się z płodowym zespołem alkoholowym, a teraz stara się samodzielnie wkraczać w dorosłość. Ten chłopak po prostu mnie rozbrajał. Wprowadzenie pamiętnika Sary zawierającego wewnętrzne przemyślenia bohaterki to bardzo udany zabieg, ale niestety momentami byłam nimi znużona.

„Zostały po niej sekrety” to ciekawa i wartościowa opowieść podejmująca ważne tematy, nad którymi powinniśmy się zastanowić. Stosunki w rodzinie, miłość, przyjaźń, zdrada, skutki nadużywania alkoholu, wyobcowanie społeczne, próby odkupienia win – to tylko część problemów skłaniających czytelnika do głębszych przemyśleń. Po zakończonej lekturze pozostaje sporo wrażeń, a podczas czytania można się naprawdę wzruszyć.

Pani Diane Chamberlain należy do grona moich ulubionych autorów i zawsze z radością, ale też pewnymi konkretnymi oczekiwaniami sięgam po jej powieści. Tym razem oczekiwania być może okazały się nieco zbyt duże, albo po prostu ta historia wyszła odrobinę słabiej. Jeśli tylko lubicie powieści psychologiczno – obyczajowe osadzone w amerykańskim klimacie to zachęcam do sięgnięcia po powieści Diane Chamberlain. To naprawdę interesująca literatura.

PIERWSZA CZĘŚĆ CYKLU „PRZED BURZĄ” – RECENZJA

Książka bierze udział w wyzwaniach:
ŁÓW SŁÓW; OLIMPIADA CZYTELNICZA;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;