Archiwa tagu: przeszłość

Życie w szkocką kratę – Maja Anna Kamińska

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 31.03.2020

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 8 luty 2019
ISBN: 978-83-8147-288-3
Liczba stron: 320

Po książkę Mai Anny Kamińskiej „Życie w szkocką kratę” sięgnęłam pod wpływem impulsu mając nadzieję, że podczas siedzenia w domu zakosztuję trochę szkockich klimatów. Tym bardziej, że opis wydawcy sugeruje „porywającą opowieść o nieoczywistych wyborach, odkrywaniu własnej kobiecości i zmaganiu się z przeszłością, a także o tym, że trudne momenty w życiu mogą być początkiem prawdziwych zmian na lepsze”.

Historia rozpoczyna się od powrotu Anity do Edynburga, skąd wyjechała przed pięciu laty po traumatycznych wydarzeniach. Bohaterką targają ogromne wątpliwości. Rozterki i wspomnienia z przeszłości powracają wraz ze zbliżaniem się do szkockiego mieszkania. Kobieta musi dopilnować remontu, tak aby lokum mogło zostać wynajęte. W odnawianiu pomaga jej Zbyszek – sporo starszy mężczyzna, z którym Anita bardzo dobrze się dogaduje. Wydaje się jakby bohaterowie od początku nadawali na tych samych falach…

Historia opowiedziana przez Maję Annę Kamińską w żaden sposób nie spełniła moich oczekiwań i okazała się ogromnym rozczarowaniem. Miała być porywająca opowieść, a jest jeden wielki chaos i bałagan. Myślę, że przyczyna leży tu po stronie kiepściutkiego warsztatu. Niedokończone myśli, przeskoki, niekonsekwencja i beznadziejnie poprowadzone dialogi sprawiają, że gubimy się w tej całej mdłej gmatwaninie zdarzeń. Niestety brak tu również emocji, przekaz jest słaby i szczerze mówiąc trudno doszukać się jakiś pozytywów. Może poza okładką książki, która zauroczyła mnie od pierwszego spojrzenia. Ale czy naprawdę warto było czytać tę historię do końca?… Miałam nadzieję na jakieś szkockie klimaty, uroki miejscowych krajobrazów, ale nawet podczas spacerów po mieście nie dało się tego zauważyć, ani odczuć.

Potencjał tej opowieści upatruję w pomyśle. W końcu pobyt na emigracji, przeżyte traumy z przeszłości, remont domu, kryzys w małżeństwie to tematy, które można połączyć w zgrabną i ciekawą opowieść. Tutaj wyszło to niestety bardzo nieudolnie. Wielu faktów, szczególnie tych dotyczących przeszłości trzeba się po prostu domyślać. Momentami miałam wrażenie, że nie wiem o czym czytam.

Naprawdę bardzo rzadko zdarza mi się pisać tak niepochlebne opinie. Wiem, wiem to jest debiut literacki… Jednak tym razem zdecydowanie odradzam lekturę tej książki. Niech Was nie zwiedzie intrygujący tytuł, bo czytanie będzie zwykłą stratą czasu.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
 OLIMPIADA CZYTELNICZA; 
OFLAGOWANI;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;

Spadek – Beata Dmowska

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 26.03.2020

Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 14 listopad 2018
ISBN: 978-83-276-4105-2
Liczba stron: 442

Wiekowy, opuszczony, rodzinny dom gdzieś na mazowieckiej prowincji, przeszłość zamknięta w mrokach niepamięci i kobieta na rozdrożu, która decyduje się rozpocząć życie od nowa to wątki, które zachęcają do sięgnięcia po „Spadek” Beaty Dmowskiej. Jest to intrygująca opowieść obyczajowa z interesującym wątkiem kryminalnym, która ze strony na stronę staje się coraz bardziej nioczywista i tajemnicza. Oplata czytelnika gęstą siecią intryg oraz rodzinnych tajemnic i całkowicie wciąga w wir zdumiewających zdarzeń.

Natalia Korolczuk po dwudziestu trzech latach decyduje się zakończyć swoje małżeństwo z Wiktorem. Ich dorosła córka Marta jest ślepo zapatrzona w tatusia – jedyny, niestety bardzo wątpliwy autorytet. Natalia ma dosyć bycia gosposią i sprzątaczką pozostającą na usługach wiecznie niezadowolonego męża, który nie ma nawet odwagi, by przyznać się do zdrady, a właściwie do ciągłych i systematycznych skoków w bok. Stosunki z córką również pozostawiają wiele do życzenia. W tej trudnej dla siebie sytuacji bohaterka opuszcza Sopot i przenosi się do rodzinnego domu w Dąbrowie nieopodal Wędzina, gdzie jako mała dziewczynka wychowywała się pod okiem dziadków. Otoczona dużym ogrodem opuszczona Romanówka dosłownie i w przenośni straszy dziś miejscowych swoim osobliwym wyglądem. Do tego krążące po okolicy podania o mieszkającej tu szalonej Zofii, która przed laty popełniła samobójstwo, dokładają złej sławy temu miejscu. Natalia jednak postanawia osiąść tu na stałe, wyremontować dom i cieszyć się dalszym spokojnym życiem z dala od męża egoisty, manipulanta i kłamcy. Pobyt w Dąbrowie umilają jej przygarnięte zwierzaki – dwa koty Fryc i Frycek oraz oddany i wierny pies Kumpel.

Powrót Natalii do rodzinnego domu otrzymanego w spadku po śmierci dziadka uruchamia całą lawinę zdarzeń, w których przeszłość zaczyna grać pierwsze skrzypce. Wychodzą na jaw przeróżne fakty z dawnych lat, kiedy w Romanówce gospodarzył dziadek Roman i babcia Zofia. Niestety dziś dom nie jest wcale spokojnym i sielskim miejscem, patrole miejscowej policji starają się zapewnić bohaterce bezpieczeństwo, a niespodziewanie pojawienie się skruszonego i gotowego rozpocząć wspólne życie od nowa Wiktora tylko potęguje i tak zagmatwaną już sytuację…

Fabuła powieści może nam się wydać nieco oklepana i wcale nie oryginalna. Zdrada, wyjazd, spadek, stare domiszszce wymagające remontu i bohaterka zdecydowana na zmiany w życiu osobistym to schemat, który często spotkać można w tego typu historiach. Mnie jednak spodobał się klimat tej opowieści. Tajemniczość, niesamowitość i swego rodzaju magia przeplatana z niełatwą codziennością głównej bohaterki ma w sobie to coś, co intryguje i zachęca do dalszej lektury. Wydarzenia z przeszłości, które gdzieś tam stopniowo i powoli wychodzą na jaw, rzucają bardzo wyrazisty obraz na to co dzieje się tu i teraz. Gęsta i rozbudowana sieć intryg oraz liczne zwroty akcji sprawiają, że często jesteśmy zaskakiwani w sposób zupełnie niespodziewany. Natalia jako bohaterka, która postanawia zerwać z dotychczasowym wygodnym życiem i rozpocząć wszystko od nowa zaimponowała mi swoim zdecydowaniem. Jej odwaga i determinacja są godne pozazdroszczenia. Kobieta nie wstydzi się swoich błędów i jasno o nich mówi. Wiktora skreśliłam już w zasadzie od samego początku. Krętacz, egoista, pozorant, manipulant, kłamca… – tych wad w jego charakterze możnaby wymieniać jeszcze wiele. Początkowo nie mogłam zrozumieć jak bohaterka mogła się związać z takim mężczyzną, z czasem jednak uświadomiłam sobie czego Natalia poszukiwała w związku. Stosunki na płaszczyźnie matka – córka również były dla mnie ogromną zagadką. Jak można było wychować na swojej piersi takiego pasożyta. A jednak… Jaki ojciec, taka córka…

Zakończenie powieści dosłownie ścięło mnie z nóg. Tak jakby było dosztukowane z kompletnie innej opowieści.Takiego zaskoczenia dawno nie przeżyłam. Nie mogę jednak zupełnie zaakceptować takiego finału zdarzeń, choć muszę przyznać, że autorka ma inwencję.

Powieść bardzo dobrze się czyta. Ogólnie historia jest łatwa, lekka i przyjemna w odbiorze. Sporo w niej elementów humorystycznych. Można z nią miło spędzić kilka wieczorów. Jeśli zatem lubicie opowieści z klimatem, tajemnice rodzinne i ciekawe intrygi to skuście się na „Spadek” Beaty Dmowskiej.

Polecam.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
 ABECADŁO…; OLIMPIADA CZYTELNICZA; 
OFLAGOWANI; ZATYTUŁUJ SIĘ 3;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;

Nic za darmo – Agata Bizuk

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 13.03.2020

Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 14 lipiec 2011
ISBN: 978-83-66436-93-0
Liczba stron: 268

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego miałam możliwość przeczytać intrygującą opowieść Agaty Bizuk pt. „Nic za darmo”. Książka będzie miała swoją premierę 25 marca, ale już dziś, jeszcze przed premierą, spieszę podzielić się swoimi wrażeniami z lektury…

Majka jest młodą kobietą, która samotnie wychowuje kilkuletniego synka Jasia. Jej życie kompletnie się zawaliło, po tym, jak w tragicznym wypadku straciła ukochanego męża Marcina. Jej i niespełna półrocznemu dziecku udało się przeżyć zderzenie z samochodem pijanego kierowcy, ale mąż – uznany w środowisku lekarz – nie miał tyle szczęścia. Od tamtego feralnego dnia, a minęło już prawie dziesięć lat, Maja żyje pamięcią o Marcinie, którego wynosi na piedestał i idealizuje w oczach Jasia. Jako kochająca matka stara się za wszelką cenę zastąpić synowi ojca, choć ostatecznie nie do końca jej się to udaje. Majka nie umie poradzić sobie z żałobą, nie potrafi pozwolić mężowi odejść, nie może otworzyć się na życie i tworzy w świecie swoim i Jaśka bańkę iluzji…

Pewnego dnia wracając z cmentarza bohaterka spotyka cygankę, która widząc cierpienie w oczach kobiety, oferuje Mai pomoc. Bohaterka otrzymuje niepowtarzalną szansę. Jedną swoją decyzją może odmienić przeszłość i sprawić aby Marcin przeżył. Takie postanowienie pociąga jednak za sobą odpowiednie konsekwencje. Decyzja za decyzję, życie za życie…

Opowieść podzielona jest na części. Najpierw poznajemy teraźniejszość Mai, Jasia i ich otoczenie. Codzienność, jaką stworzyła główna bohaterka sobie i synowi odbiega zdecydowanie od zwyczajności. Hołd jaki składa zmarłemu mężowi, piedestał jaki stworzyła dla Marcina, idealizowanie, rozpamiętywanie i rozpaczanie dziesięć lat po tragedii jest moim zdaniem mocno na wyrost i staje się mało realistyczne. Postać Majki zupełnie nie przypadła mi do gustu. Momentami jej zachowanie irytuje i jest mało zrozumiałe nawet biorąc pod uwagę fakt, że kobieta przeżyła ogromną tragedię. A każdy człowiek przecież inaczej przeżywa żałobę.

Druga część historii poświęcona jest przeszłości i dotyczy wydarzeń, jakie miały miejsce dwadzieścia lat wcześniej. Obejmuje okres od czasu poznania się Mai i Marcina do chwil bezpośrednio po wypadku, kiedy bohaterka musi podjąć życiową decyzję… Maja niestety nie przekonała mnie do siebie. Jako młoda dziewczyna drażniła swoją niedojrzałością, panikowaniem i budowaniem najczarniejszych scenariuszy. Niektóre jej reakcje – np. wybaczenie ukochanemu pewnego incydentu – były dla mnie żenujące. Cieszę się natomiast, że dzięki tej retrospekcji miałam okazję poznać Marcina. Okazało się, że był to zupełnie sympatyczny facet, z krwi i kości, który miał swoje słabości, potrafił się zapomnieć, ale jednocześnie dobrze wiedział czego chce od życia. Nie był na szczęście ideałem, bogiem, ani cudotwórcą – był lekarzem pracującym w hospicjum, dobrym człowiekiem obdarzonym ogromną empatią. W tej części mogłam poznać także babcię Majki – Agnieszkę. Jest to kolejna postać, dla której mam wiele szacunku i sympatii. Życiowa mądrość i zdrowy rozsądek starszej pani równoważy rozchwianie i niedojrzałość jej wnuczki.

Zakończenie przeszłej opowieści jest na swój sposób zaskakujące. Można je podsumować jednym powiedzeniem – „nie wszystko złoto, co się świeci”. Bo każda decyzja niesie za sobą odpowiednie konsekwencje. Stając na życiowym rozdrożu musimy dokonać wyboru. Nasze postanowienie uruchamia całą lawinę następnych zdarzeń, których potem nie da się zmienić. Ale na co się zdecydować, gdy obie możliwości są równie złe?… Majka staje właśnie przed takim dylematem. Co wybierze? Na jakie rozwiązanie się zdecyduje?… O tym przeczytacie w książce.

Na sam koniec, w ostatecznym podsumowaniu mamy jeszcze krótki epilog, który według mnie jest świetnym dopełnieniem całej historii. Przeczytałam go z ogromną przyjemnością podobnie jak słowo od autorki, gdzie znajdziemy szczyptę istotnych informacji na temat kulisów powstania tej książki.

„Nic za darmo” to ciekawa powieść obyczajowa, która po pierwsze zauroczyła mnie swoją okładką, a po wtóre zaintrygowała ciekawym opisem wydawcy. W życiu rzeczywiście nie ma nic za darmo, a każda decyzja, każdy krok, każde posunięcie ma w rzeczywistości swoją określoną cenę. Patrząc na wydarzenia opisane przez autorkę właśnie z takiej perspektywy, możemy odnaleźć w tej książce wiele tematów do przemyśleń i własnej interpretacji. Zwyczajne z pozoru rady babci Agnieszki są po prostu bezcenne. Możemy z nich czerpać garściami.

Fabuła powieści i pomysł na poprowadzenie wydarzeń bardzo mi się spodobał. Wprowadzenie postaci tajemniczej Cyganki, która pojawia się na drodze Majki zawsze w odpowiednim miejscu i czasie zapisuję na ogromny plus dla autorki. Szkoda, że nie udało się pani Agacie nieco rozbudować tego intrygującego wątku. Zastrzeżenia mam natomiast do opisów intymnej sfery życia Majki i Marcina. Sceny erotyczne wydały mi się zbyt instrumentalne, jakieś takie bez uczuć, opisane bez polotu, bez finezji. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka wzorowała się w tych kwestiach na kiepskich erotykach. Myślę, że wchodzą tu w grę także niedostatki w przekazie emocji.

„Nic za darmo” to moje pierwsze, całkiem udane spotkanie z powieścią pani Agaty Bizuk. Przymykam oko na wspomniane mankamenty, gdyż lektura tej historii okazała się przyjemną odskocznią od codzienności. Tematy podjęte w opowieści od samego początku mnie zaciekawiły, dzięki czemu książkę czytało się łatwo i szybko.

Jeśli ciekawi i intryguje Was opowieść o tym, co by było, gdyby życie bohaterów inaczej się potoczyło to koniecznie sięgnijcie po najnowszą powieść Agaty Bizuk pt. „Nic za darmo”. Już niebawem znajdziecie ją w księgarniach. Zachęcam i zapraszam do lektury.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
 ŁÓW SŁÓW; OLIMPIADA CZYTELNICZA; 
OFLAGOWANI;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;