Taka miłość się zdarza – Agnieszka Jeż

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 31.01.2020

Cykl wydawniczy: Dom pod trzema lipami 3
 Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 22 styczeń 2020
ISBN: 978-83-8075-979-4
Liczba stron: 364

Powieść Agnieszki Jeż pt. „Taka miłość się zdarza” stanowi trzecią część obyczajowego cyklu zatytułowanego „Dom pod trzema lipami”. Dosłownie przed tygodniem książka miała swoją premierę, więc bez problemu znajdziecie ją w księgarniach, a może nawet już w bibliotekach.

Jest to dla mnie pierwsze spotkanie z autorką, która jak się okazuje przez kilkanaście lat była niemal moją sąsiadką. Nie jest to natomiast pierwszy raz, kiedy rozpoczynam czytanie cyklu niejako na opak, czyli od trzeciego tomu. Tym niemniej bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać właśnie tę historię, ponieważ jej lektura wprawiła mnie w bardzo dobry nastrój. Smutki i radości zwykłej – niezwykłej codzienności opisane z polotem i humorem sprawiły, że mogłam się naprawdę odprężyć i zrelaksować. Powieść więc w stu procentach spełniła swoje zadanie.

Z przyjemnością poznałam Klarę Majewską, nad której burzliwym dotąd życiem wreszcie zajaśniało słońce. Z tego co się zorientowałam bohaterka sporo przeżyła, odkrywała tajemnice z przeszłości swojej rodziny, ale doświadczyła też wewnętrznej przemiany, która pozwoliła jej na nowo uwierzyć w siebie i w drugiego człowieka. Teraz po tych wszystkich zawirowaniach wydaje się być silniejsza i gotowa, aby naprawdę zacząć żyć po swojemu, tym bardziej, że u jej boku kroczy Staszek – góral, facet z trudną przeszłością, który pragnie spędzić z Klarą resztę życia.

Gdzieś tam na drugim planie pojawia się Dorota Majewska – matka Klary, kobieta z temperamentem, niezwykle zaradna, gotowa z dnia na dzień zupełnie przereorganizować swoje życie dla dobra drugiego człowieka. Klara ma w niej wreszcie oparcie, jakiego jej brakowało w dzieciństwie i wczesnej młodości.

Miałam też przyjemność poznać Elżbietę Majewską – babcię Klary, kobietę o złotym sercu, która właśnie przeżywa swoją drugą młodość u boku Kazimierza. To już trzecie pokolenie kobiet z tej niesamowitej rodziny, w której od pokoleń matki samodzielnie wychowują swoje córki.

Niestety przedstawicielka czwartego pokolenia – Emilia Majewska – prababcia Klary zmarła przed kilkoma miesiącami, ale to jej pamiętnik znaleziony w szufladzie stał się wskazówką do poznania prawdy o przeszłości rodziny i dał szansę na odnalezienie pewnego bliskiego krewnego.

Towarzysząc bohaterkom w ich codzienności jesteśmy świadkami wielu ekscytujących zdarzeń. Życie jak to życie… nadal nie szczędzi niespodzianek i niestety nie wszystkie są miłe i przyjemne. Jednak wspólne pokonywanie trudności wydaje się być dużo łatwiejsze i przynosi lepsze efekty. 

„Taka miłość się zdarza” to ciepła, wzruszająca i bardzo klimatyczna opowieść. Tchnie optymizmem od pierwszej do ostatniej strony. Wkraczając w życie bohaterów czujemy się u nich jak we własnym domu. W powieści naprawdę dużo się dzieje, zdarzenia niejednokrotnie zaskakują, a my czujemy się naprawdę usatysfakcjonowani. Kraków, Witów czy Stróża, gdzie toczy się akcja, to miejsca, w których na pewno odnajdą się miłośnicy górskich krajobrazów. Autorka podjęła w swojej powieści kilka istotnych tematów, które skłaniają do własnych przemyśleń.

Prosty język, lekki styl i niezwykła łatwość przekazu emocji sprawiają, że w tej opowieści można się zatracić bez reszty. Docierając do końcowych fraz jesteśmy zdumieni, że już musimy się rozstać z ulubionymi bohaterami. Gdybym miała pokusić się o jakieś porównania, to powieść ta przywodzi mi na myśl utrzymane w podobnym klimacie książki Magdaleny Kordel. Dorota Majewska ma coś z Klementyny – bohaterki Miasteczka oraz pewne cechy Majki z Uroczyska, a Klara przypomina mi trochę bohaterki Malowniczego. Podobny humor, niespodziewanie zbiegi okoliczności – tak, chyba właśnie to wszystko sprawia, że z przyjemnością przeczytam poprzednie powieści pani Agnieszki. Jak widzicie czasem warto jest rozpocząć cykl od końca…

„Taka miłość się zdarza” to na pewno książka łatwa, lekka i przyjemna, choć skłaniająca do zastanowienia. Jej lektura nie zabierze wiele czasu. Warto po nią sięgnąć w ramach odprężenia. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu

 

 

 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
OFLAGOWANI;
OLIMPIADA CZYTELNICZA;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;

 

 

 

Ktoś musi umrzeć – Sarah A. Denzil

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 29.01.2020

Tłumaczenie: Adrian Napieralski
Tytuł oryginału: Two For Joy
Cykl wydawniczy: Isabel Fielding 2
 Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 22 styczeń 2020
ISBN: 978-83-8075-981-7
Liczba stron: 354

Ostatni wieczór spędziłam w towarzystwie bohaterów thrillera psychologicznego Sarah A. Denzil pod mrocznym tytułem „Ktoś musi umrzeć”. Jest to tak naprawdę kontynuacja powieści „Morderczyni”, w której po raz pierwszy poznajemy Isabel Fielding – pacjentkę szpitala psychiatrycznego oraz pielęgniarkę pracującą w tej placówce – Leah Smith. Niestety nie czytałam pierwszej części, ale już na wstępie mogę przyznać, że jeśli tylko kręci Was mocna akcja, lubicie zgłębiać tajniki skomplikowanej psychiki i chorego ludzkiego umysłu, nie przeraża Was krew na rękach to obie powieści będą dla Was idealną lekturą.

„Ktoś musi umrzeć” to tytuł, który zaintrygował mnie od momentu kiedy wzięłam do ręki książkę Sarah A. Denzil wydaną przez wydawnictwo Filia w serii Mroczna Strona. Powieść miała swoją premierę przed tygodniem i myślę, że na pewno znajdziecie ją już w księgarniach.

Leah Smith oraz jej brat Tom jako ofiary przestępstwa zostali objęci programem ochrony świadków po traumatycznych wydarzeniach jakie rozegrały się przed kilkoma miesiącami. Dla własnego bezpieczeństwa otrzymali nową tożsamość, nowe miejsce zamieszkania i mają nadzieję rozpocząć nowe życie z dala od Hutton w Wielkiej Brytanii. Pomoc psychologiczna, wizyty u terapeutów, ochrona policji, pieniądze na utrzymanie – to wszystko ma pomóc Lizzy i Scottowi Jamesom (jak się teraz nazywają) rozpocząć nowe życie. Oboje podejmują pracę, angażują się w sprawy mieszkańców nadmorskiego miasteczka Clifton, a tymczasem Isabel Fielding – psychopatka odpowiedzialna za tragedię z przeszłości wciąż przebywa na wolności i nie spocznie dopóty, dopóki ich nie odnajdzie.

W dobie internetu wszystko jest możliwe, a granice bezpieczeństwa przestają istnieć. Isabel ma do zrealizowania pewien cel i zaczyna deptać po piętach naszym bohaterom. Rozpoczyna się wyścig z czasem…

„Ktoś musi umrzeć” to mroczna i niepokojąca historia, która od samego początku wywołuje dreszcze. Jednocześnie czyta się ją z przejęciem, jednym tchem, gdyż śmiertelne niebezpieczeństwo grożące bohaterom nie pozwala na przerwę w lekturze. Wydarzenia są niezwykle intrygujące i krok po kroku zbliżają nas do ekscytującego finału. A jednak w kulminacyjnym momencie czegoś mi zabrakło – tak, jakby budowany przez tyle czasu nastrój grozy gdzieś nagle się ulotnił. Intryga może niezbyt rozbudowana stanowi swego rodzaju podsumowanie zdarzeń z przeszłości, o których możemy przeczytać w powieści „Morderczyni”. Dlatego tym bardziej jak najszybciej chcę poznać wcześniejsze wydarzenia, bo jestem przekonana, że naprawdę warto.

Portrety psychologiczne bohaterów zostały dobrze nakreślone. Mechanizmy działania chorego ludzkiego umysłu intrygują zaś trwałe przeświadczenie, że morderstwo zakodowane jest w genach człowieka okazało się bardzo ciekawą tezą, nad którą można się głębiej zastanawiać. Manipulacje, kłamstwa, knowania, szokujące momentami przemyślenia Isabel, wreszcie stosunki pomiędzy Lizzy i Scottem, a może raczej Leah i Tomem mają znaczący wpływ na ostateczny kształt całej tej historii.

Bardzo podobał mi się wątek poszukiwań zaginionej w latach czterdziestych XX wieku siostry jednego z pensjonariuszy domu opieki Ivy Lodge. Dotarcie do prawdy sprzed ponad pół wieku stało się interesującym urozmaiceniem tej opowieści. Tym bardziej, że pogodny i sympatyczny staruszek George dosłownie skradł moje serce.

W powieści jest sporo tajemniczych momentów, autorka stara się możliwie jak najczęściej zaskakiwać czytelnika, czy to jakimiś drobiazgami, niuansami, czy też całymi zwrotami akcji. Jednym z takich zaskoczeń jest epilog. W wydarzenia tan opisane aż trudno uwierzyć, a z drugiej strony mogą być one swego rodzaju zapowiedzią kolejnej intrygującej historii.

Jeśli lubicie thrillery psychologiczne i gustujecie w tego rodzaju klimatach, to zapraszam Was serdecznie do lektury powieści Sarah A. Denzil pt. „Ktoś musi umrzeć”. Żeby jednak Wasza satysfakcja była pełna proponuję rozpocząć swoją przygodę z opowieścią o Leah, Tomie i Isabel od czasów wcześniejszych opisanych w książce „Morderczyni”. Ciekawych wrażeń nie zabraknie.

Za możliwość przeczytania tej interesującej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu

 

 

 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
POD HASŁEM; OFLAGOWANI; ABECADŁO…;
OLIMPIADA CZYTELNICZA; ZATYTUŁUJ SIĘ 3;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;

 

Zaczekaj na miłość – Ilona Gołębiewska

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 27.01.2020

Cykl wydawniczy: Dwór na Lipowym Wzgórzu 3
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 29 styczeń 2019
ISBN: 978-83-287-1265-2
Liczba stron: 482

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Przed chwilą gościłam na Podlasiu, w pięknym starym dworze na Lipowym Wzgórzu, wśród sympatycznych mieszkańców, których śmiało mogę nazwać przyjaciółmi. Żal mi było opuszczać to magiczne miejsce, gdzie pośród problemów codzienności odnaleźć można radość, spokój, nadzieję i obietnicę na to, że niemal z każdej życiowej opresji można wyjść obronną ręką. Wróciłam z tej ekscytującej wycieczki w bardzo dobrym humorze, pozytywnie nastawiona do świata oraz ludzi i przekonana, że Lipowczany są tym miejscem, gdzie jeszcze nie raz powrócę…

Zdradzę, że moja wizyta w gościnnych progach podlaskiego dworu nie była przypadkowa i miała związek z pewnym ważnym wydarzeniem – premierą trzeciego tomu sagi Ilony Gołębiewskiej „Dwór na Lipowym Wzgórzu” o interesującym tytule „Zaczekaj na miłość”. Już 29 stycznia tę niesamowitą opowieść poświęconą Klarze Horczyńskiej znajdziecie na półkach księgarń. Pięknie wydana nakładem wydawnictwa Muza dosłownie zaprasza, aby wziąć ją w ręce i zatopić się w intrygujących wydarzeniach, które pochłoną czytelnika bez reszty.

Klara Horczyńska – starsza wnuczka Anieli, sławnej malarki, właścicielki Dworu na Lipowym Wzgórzu i organizatorki Akademii Sztuk Anielskich, realizuje się i spełnia swoje pasje w modelingu. Jej kariera związana jest z długoterminowym kontraktem, który wymaga podróżowania po świecie. Pobyt w Paryżu splata ścieżki Klary z Victorem Modiano, który wydaje się być mężczyzną jej życia. Nieplanowana ciąża dość szybko weryfikuje wyobrażenia bohaterki o człowieku, który okazuje się być draniem, manipulantem i okrutnikiem. Kolejne traumatyczne wydarzenia, załamanie i brak chęć do pracy skłaniają Klarę do powrotu do kraju. Tutaj u boku ukochanej babci na Podlasiu wnuczka ma nadzieję odzyskać równowagę i zastanowić się nad swoim życiem. Bo rzeczywiście Dwór na Lipowym Wzgórzu od samego początku staje się azylem dla niejednej zagubionej duszy, poranionych przez różne nieszczęścia ludzi oraz… bezdomnych zwierząt. A Klara od dzieciństwa jest z tym miejscem szczególnie związana. Jak wiele los ma jej jeszcze do zaoferowania przekonacie się sięgając po książkę. A mogę Wam obiecać, że zaskakujących wydarzeń i całego wachlarza przeróżnych emocji nie zabraknie.

„Zaczekaj na miłość” to powieść, która udowadnia, że na prawdziwe uczucie i tego jedynego, właściwego człowieka warto czekać. Nic nie dzieje się przypadkiem, wszystko w życiu ma swój sens, a cierpliwość zazwyczaj zostaje nagrodzona. „Zaczekaj na miłość” to opowieść o pasji, która jest sensem życia. Klara ma swoje pasje, które pozwalają jej przetrwać najtrudniejsze chwile. Tak jak ona za pomocą pędzla przenosi na płótno obrazy, które powstają w jej głowie, tak pani Ilona za pomocą pięknie dobranych zwrotów maluje słowem ciepłą i klimatyczną opowieść, która trafia prosto do serca. Tak powstają jej powieści utkane z pasji, historie, do których chce się wracać, książki, które zostawiają w naszej pamięci trwały ślad. Dwór na Lipowym Wzgórzu ze swoją akademią to magiczne miejsce, trochę wyidealizowane, trochę baśniowe, ale naładowane pozytywną energią, z której można czerpać garściami. To miejsce, za którym można tęsknić, do którego chce się wracać i w którym po prostu chce się być.

Autorka każdej swojej powieści ofiarowuje jakąś cząstkę samej siebie. Dlatego książki pani Ilony są dla mnie takie intrygujące. Zasiadając do lektury zawsze z niecierpliwością oczekuję kolejnych zdarzeń, zastanawiam się, czym zostanę zaskoczona i jakie emocje będą mi towarzyszyły. I muszę przyznać, że za każdym razem mam taką samą frajdę z lektury.

W książkach pani Ilony znajdziemy wiele myśli, które możemy sobie wynotować i potraktować jako aforyzmy. Z pozoru proste, ale bardzo trafne przemyślenia, które mają w sobie prawdziwą mądrość życiową są cechą charakterystyczną wszystkich powieści autorki.

„Życie jest sumą oddechów, spojrzeń, dotyków dłoni i dni, które warto dzielić z tymi, którzy są dla nas wyjątkowi.”

„Zaczekaj na miłość” to już trzecia część sagi o Lipowym Wzgórzu, ale na szczęście nie ostatnia. Lektura tej historii dostarczyła mi wielu przyjemności, wzruszeń i cudnych wrażeń. Zazdroszczę Wam, Drodzy Czytelnicy, że jeszcze jej nie znacie… Już niebawem książkę znajdziecie w księgarniach. Takiej lektury nie możecie pominąć.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu

 

 

 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
 ŁÓW SŁÓW; OLIMPIADA CZYTELNICZA;
PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU;